Blog

Jedno głośne działanie: Wybór wzorca CTA dla strony docelowej

Prawdziwe pytanie kryjące się za „ile CTA?” nie dotyczy liczby przycisków — chodzi o obciążenie decyzyjne. Ten przewodnik porównuje strony z jednym CTA i wieloma CTA, daje test dwóch pytań i pokazuje, jak dodać działania drugorzędne bez zaciemniania głównej ścieżki.

Podsumowanie

Większość porad dotyczących stron docelowych mówi, aby wybrać jedno CTA i pozbyć się reszty. Jednak prawdziwy problem na stronie, która nie osiąga wyników, rzadko leży w liczbie przycisków — chodzi o to, że strona nie wie, o jakie jedno działanie prosi. Ten artykuł porównuje podejście z jednym CTA i stronę z wieloma CTA, omawia kompromisy każdego z nich i daje test dwóch pytań, który pomoże zdecydować, co pasuje do Twojej strony. Omawia również, jak dodać drugie CTA bez podważania pierwszego oraz jak wyjaśnić swoją decyzję nietechnicznemu szefowi w słowach, które nie wymagają dyplomu z marketingu. Najważniejsze: licz decyzje, nie przyciski.

Twój szef stoi za Twoim ramieniem i wskazuje wireframe. „Gdzie jest nasz numer telefonu? Gdzie jest okno czatu? I czy możemy dodać przycisk „Pobierz darmowy przewodnik” na dole? Nie chcę stracić osób, które nie są jeszcze gotowe do zakupu.” Masz na stronie jeden przycisk wezwania do działania — jedno czyste, uczciwe „Rozpocznij darmowy okres próbny” — i czujesz, że dodanie trzech kolejnych przycisków nie sprawi, że strona będzie skuteczniejsza. Po prostu nie potrafisz powiedzieć dlaczego.

Pytanie nie brzmi: „ile CTA powinna mieć strona docelowa?” Pytanie brzmi: „ile decyzji każesz podjąć odwiedzającemu, zanim poczuje się bezpiecznie?” Ten artykuł porównuje stronę z jednym CTA i stronę z wieloma CTA, omawia, kiedy każde z nich jest właściwym wyborem, i daje test dwóch pytań, który możesz zastosować przed kolejną przebudową. Omawia również, jak dodać drugie działanie bez podważania pierwszego oraz jak wyjaśnić decyzję szefowi, który chce trzymać wszystkie drzwi otwarte. To, z czym wyjdziesz, to sposób myślenia o CTA jako architekturze, a nie arytmetyce.

Prawdziwy koszt drugiego przycisku

Wyobraź sobie odwiedzającego, który właśnie kliknął reklamę obiecującą „Darmowy ebook: jak wybrać oprogramowanie do zarządzania projektami.” Strona ma nagłówek zgodny z reklamą i jeden jasny przycisk z napisem „Pobierz ebook.” Intencja tego odwiedzającego jest jasna: chce książki. Strona mówi „kliknij tutaj.” To powinna być decyzja na jedną sekundę.

Teraz dodaj drugi jasny przycisk: „Umów się na demo na żywo.” A w rogu okno czatu i numer telefonu. Mózg odwiedzającego wykonuje teraz nieco inne obliczenia. Przyszedł po pobranie o niskim ryzyku; demo to czynność wymagająca dużego zaangażowania. Każda dodatkowa opcja to maleńkie pytanie: „Czy chcę książkę, czy chcę porozmawiać z człowiekiem?” Nawet jeśli chciał książkę, strona nie wydaje się już dotyczyć jednej rzeczy. Część odwiedzających odpowie na to małe pytanie „nie teraz” i zamknie kartę.

To ukryty koszt drugiego przycisku. Nie chodzi o to, że odwiedzający są niezdecydowani; chodzi o to, że każde dodatkowe działanie konkuruje o miano „głównej rzeczy do zrobienia tutaj.” Kiedy oferujesz menu, uczysz ludzi przeglądania. A przeglądający na stronie docelowej to przeglądający, którzy odchodzą.

Zasada, która się pod tym kryje: strona docelowa działa, gdy zawęża możliwe kolejne kroki do jednego, który odpowiada powódowi przybycia odwiedzającego. Dlatego treść — każdy nagłówek, każdy punkt, każda etykieta przycisku — powinna wskazywać jeden, nazwany kolejny krok. W chwili, gdy uczynisz ten krok niejednoznacznym, prosisz odwiedzającego, aby wykonał Twoją pracę.

To także logika stojąca za częstą radą, aby „skupić się na jednym celu.” Strona, która próbuje obsłużyć poziom gotowości każdego odwiedzającego, w końcu będzie brzmieć jak nic dla nikogo.

Zasada jednego CTA to uproszczenie, nie prawo

Wyobraź sobie koleżankę, która kiedyś przeczytała, że strony docelowe z jednym CTA konwertują z jakimś niepotwierdzonym wyższym wskaźnikiem niż strony z wieloma. Od tamtej pory traktuje każdy drugi przycisk jako wyciek. Ale prawdziwy cel tej zasady to ochrona przed niejasną stroną, a nie przed drugim przyciskiem. Strona z jednym przyciskiem „Dowiedz się więcej” i żadnym innym linkiem nie jest skupiona; jest po prostu samotna.

Strona z dwoma przyciskami może być w pełni spójna, jeśli przyciski reprezentują różne punkty na tej samej ścieżce, a nie różne cele. To, co zasada jednego CTA faktycznie chroni, to jasność pojedynczego argumentu strony: jeden odwiedzający, jedna potrzeba, jeden kolejny krok, który wydaje się naturalną kontynuacją historii. Ta sama logika wyjaśnia, dlaczego wzorce nagłówków oparte na formułach bywają puste: działają, gdy pasują do konkretnej obietnicy strony, a nie gdy ją zastępują — to napięcie badamy w naszym porównaniu treści opartej na formułach i spostrzeżeniach.

Więc prawdziwa decyzja nie brzmi „jeden przycisk a kilka przycisków.” To „jedno głośne działanie z cichymi wyjściami a kilka równie głośnych działań konkurujących o decyzję.” Jeśli zapamiętasz to zdanie, wiele dogmatów się rozpłynie.

Kiedy drugie CTA zasługuje na swoje miejsce

Istnieje uzasadniony przypadek dla więcej niż jednego CTA i wywodzi się z tej samej zasady „poznaj swojego odwiedzającego”, która wspiera regułę jednego CTA. Rozważ stronę produktu do analityki B2B. Osoba, która klika reklamę, to marketing manager oceniający narzędzia do dużego corocznego kontraktu. Głównym działaniem na stronie jest „Zarezerwuj 40-minutową prezentację produktu.” To odpowiednie dla marketing managera. Ale tydzień wcześniej młodszy analityk otrzymał polecenie „zbadaj opcje business intelligence i przynieś dane do porównania.” Ten analityk nie ma uprawnień do rezerwowania prezentacji. Potrzebuje arkusza specyfikacji i zestawienia cen. Strona, która oferuje tylko „Zarezerwuj demo”, straci analityka — nie dlatego, że demo jest złe, ale dlatego, że to krok, którego analityk nie może jeszcze wykonać.

Drugi, cichszy link — „Pobierz arkusz danych” lub „Zobacz ceny” — nie jest rozproszeniem dla marketing managera. To poręcz dla analityka, przybliżająca go o krok do rozmowy. W tym scenariuszu dwa CTA są uczciwym odzwierciedleniem dwóch intencji odwiedzających. Strona jest nadal zorganizowana wokół jednego ostatecznego celu (wykwalifikowane rozmowy); po prostu nie udaje, że każdy odwiedzający jest gotowy na ten cel.

Zastrzeżenie kryje się w słowie „znaczące.” Drugorzędne CTA zasługuje na swoje miejsce tylko wtedy, gdy obsługuje segment, który w przeciwnym razie odszedłby bez podjęcia jakiegokolwiek użytecznego działania, i tylko wtedy, gdy to działanie przybliża go do głównego celu konwersji. Numer telefonu w nagłówku, który jest tam tylko dlatego, że „ludzie lubią opcje”, to szum. Link „Przeczytaj nasze case studies”, który wysyła gorącego leada z dala od głównego CTA, zanim wypełni formularz, to wyciek. Test jest prosty: czy to drugie działanie obsługuje konkretnego, dającego się zdefiniować odwiedzającego, który jest na ścieżce, ale nie przy drzwiach? Jeśli tak, może zapracować na swoje miejsce. Jeśli nie, to rozpraszacz.

Jedno głośne działanie, kilka cichych wyjść

Pomyśl o ostatniej wizycie w sklepie, gdy sprzedawca położył przed tobą trzy prawie identyczne produkty i zapytał: „który to będzie?” Zastygasz, bo każdy wybór wydaje się równie dobry. Strona docelowa powinna mieć odwrotną energię: jedno działanie, które wydaje się oczywiście właściwe, a pozostałe opcje widoczne, ale nie krzyczące.

„Jedno głośne działanie, ciche wyjścia” to wzorzec, który godzi instynkt jednego CTA z rzeczywistością wielu intencji odwiedzających. Główne CTA jest duże, kolorowe i umieszczone po tym, jak treść sprawi, że decyzja wyda się bezpieczna. Działania drugorzędne są mniejsze, często tylko tekstowe i umieszczone w sposób, który nie konkuruje o wzrok — numer telefonu w stopce, mały link „zobacz ceny” pod przyciskiem „rozpocznij darmowy okres próbny”. Ta sama zasada głośności i ciszy dotyczy nagłówków i treści wspierającej, co opisano w przewodniku krok po kroku dotyczącym nagłówków i CTA.

To ma znaczenie jeszcze bardziej na urządzeniach mobilnych. Na małym ekranie rząd równych przycisków zmusza kciuk do wyboru między równie głośnymi opcjami. Badania nad treścią stron docelowych konsekwentnie podkreślają, że CTA powinny być jasne, zorientowane na działanie i wizualnie odróżniać się od reszty strony. „Wizualnie odrębne” nie oznacza „równie odrębne od siebie nawzajem.” Oznacza, że główne działanie powinno się samo ogłaszać, a drugorzędne powinny się wycofywać. Jeśli odwiedzający może powiedzieć „wiem, czego chce ta strona” na pierwszy rzut oka, opanowałeś ten wzorzec, niezależnie od liczby linków w menu.

Oto konkretna wersja. Główny przycisk mówi „Rozpocznij darmowy okres próbny.” Pod zakładką, subtelna linia mówi „Wolisz porozmawiać? Zadzwoń (555) 014-8892.” Dwa działania, ale tylko jedno jest głośne. Numer telefonu to zawór bezpieczeństwa dla małej grupy, która potrzebuje ludzkiego zapewnienia, zanim zadziała. Nie naruszyłeś ducha zasady jednego CTA; uhonorowałeś jej intencję. Strona nadal ma dokładnie jeden dominujący kolejny krok.

Test intencji na pierwszym miejscu

Rozważ stronę docelową lokalnej firmy księgowej, która ma przycisk „Skontaktuj się z nami”, przycisk „Umów wizytę” i przycisk „Pobierz listę kontrolną podatkową.” Właściciel strony nie potrafi powiedzieć, który jest najważniejszy. Zapytany, co strona powinna robić, mówi „sprawić, żeby coś zrobili.” To właśnie dlatego strona osiąga słabe wyniki.

Przestań liczyć przyciski, dopóki nie odpowiesz na dwa pytania dotyczące strony. Po pierwsze: po przeczytaniu tej strony, jakie jest jedno działanie, które powinien wykonać odwiedzający? To musi być konkretne działanie — „rozpocznij okres próbny”, „zarezerwuj rozmowę”, „kup ebook” — a nie „zacznij” czy „dowiedz się więcej”. Po drugie: kto jest głównym odwiedzającym, dla którego piszesz tę stronę? Nazwij go z taką samą precyzją, z jaką opisałbyś przyjaciela: „marketing manager w firmie zatrudniającej 40 osób, która właśnie zdała sobie sprawę, że jej zespół nie ma procesu raportowania.” Jeśli nie potrafisz nazwać działania i osoby, żaden wzorzec CTA cię nie uratuje. Strona nie ma jeszcze argumentu; ma tylko układ.

Gdy masz już obie odpowiedzi, decyzja jest stosunkowo mechaniczna. Jeśli główny odwiedzający prawdopodobnie będzie gotowy na działanie po przybyciu — bo reklama była konkretna, produkt prosty, a oferta niskiego ryzyka — wtedy jedno głośne CTA wystarczy. Jeśli spodziewasz się także znaczącej liczby odwiedzających, którzy są naprawdę niegotowi i w przeciwnym razie znikną, dodaj jedno cichsze działanie drugorzędne, które ich obsłuży. Druga grupa to nie „każdy, kto ma jakiekolwiek wątpliwości.” To konkretny, dający się zdefiniować segment z konkretną potrzebą, której Twoje główne działanie nie spełnia.

Poniższa tabela podsumowuje decyzję.

Sytuacja na stronieZalecany wzorzec CTAUzasadnienie
Jeden typ odwiedzającego, gotowy do działania po przybyciu (prosty produkt, konkretna reklama, niskie ryzyko)Jedno głośne CTA; żadne konkurujące drugorzędnePojedynczy argument strony pozostaje nienaruszony; jest tylko jedna rzecz, na którą można odpowiedzieć „tak”.
Dwa typy odwiedzających, jeden gotowy, a drugi potrzebujący najpierw dowodówJedno głośne CTA plus jedno ciche drugorzędne (np. „Pobierz arkusz specyfikacji” pod „Rozpocznij okres próbny”)Każda intencja ma ścieżkę; główne pozostaje wizualnie dominujące.
Trzy lub więcej typów odwiedzających lub ekstremalna zmienność gotowości (złożony zakup)Nie rozwiązuj za pomocą przycisków; użyj krótkiego formularza kontaktowego z pytaniem kwalifikującym lub podziel stronęWięcej niż dwa głośne działania staje się menu; formularz przechwytuje intencję, abyś mógł kontynuować.

Trzeci wiersz to kontrariański ruch, który większość rozmów o liczbie CTA pomija. Gdy zmienność wśród odbiorców jest zbyt duża, najlepszym „multi-CTA” jest brak CTA — zamiast tego formularz z pytaniem w stylu „Co próbujesz rozwiązać?”, które pozwala odwiedzającemu się zidentyfikować. W ten sposób zbierasz wystarczająco dużo informacji, aby odpowiednio zareagować, zamiast prosić pięć przycisków o wykonanie pracy jednej rozmowy. To decyzja wymagająca zaufania do follow-upu, ale często to uczciwy wybór. Gdy już ustalisz to pytanie kwalifikujące, otaczającą je treść można zbudować za pomocą trzyetapowego schematu.

Rozmowa z szefem myślącym w arkuszach kalkulacyjnych

Twój szef właśnie pokrył Twoją stronę z jednym przyciskiem karteczkami samoprzylepnymi. Może faktycznie zna odbiorców, a może po prostu nie znosi pustej przestrzeni. Tak czy inaczej, sposób, w jaki odpowiesz, zadecyduje, czy będziesz mógł przeprowadzać eksperymenty, czy przegrasz argument.

Przedstaw wybór jako hipotezę z pomiarem. „Uważam, że dominującym działaniem powinno być ‚Rozpocznij okres próbny’. Oto, co chcę zrobić: uruchom stronę z jednym głośnym CTA na dwa tygodnie i zmierz współczynnik ukończenia tego działania. Jeśli wypadnie poniżej tego, czego potrzebujemy, nasz drugi wariant doda cichszy link z numerem telefonu i porównamy wyniki. Tak czy inaczej uczymy się czegoś prawdziwego.” To zamienia ocenę w dane, czyli dokładnie taką rozmowę, jakiej chce Twój szef.

Jeśli zaprotestuje: „ale co z ludźmi, którzy nie są gotowi?”, nie mów „myli się pani”. Powiedz tak: „Ci ludzie są prawdziwi. Nie są gotowi na główne działanie, więc damy im cichą ścieżkę, która ich obsłuży — a nie drugi głośny przycisk konkurujący z pierwszym. Zadaniem strony jest najpierw poprowadzić gotowego odwiedzającego. Niegotowi dostają ścieżkę dowodów, która utrzymuje ich w lejku.” Takie ujęcie szanuje jej obawy, zachowując Twoją kluczową decyzję. Jeśli prawdziwym zmartwieniem Twojego szefa jest to, że ignorujesz niezdecydowanych odwiedzających, przyda Ci się głębsze spojrzenie na pisanie dla sceptycznych odwiedzających.

Kolejne użyteczne przełożenie: każde CTA to obietnica tego, co wydarzy się dalej. Jeśli strona obiecuje „Rozpocznij darmowy okres próbny” i to jedyna głośna obietnica, odwiedzający mogą jej zaufać. Jeśli strona obiecuje „Rozpocznij darmowy okres próbny”, „Pobierz białą księgę” i „Umów demo” z równym naciskiem, strona przestaje składać jakąkolwiek obietnicę i po prostu wymienia opcje. Szefowie mogą nie mówić w języku marketingu, ale rozumieją różnicę między jedną głośną obietnicą a szwedzkim stołem.

Przećwicz na prawdziwych słowach swojego najlepszego klienta

Zanim opublikujesz jakąkolwiek wersję, wykonaj jeszcze jedno ćwiczenie. Wybierz prawdziwego klienta, który jest już zadowolony z Twojego produktu. Odtwórz jego podróż: co kliknął, czego szukał, co napisał w pierwszym e-mailu? Jeśli jego ścieżka brzmiała „przeczytałem stronę z cenami, pogubiłem się i zadzwoniłem do was”, to numer telefonu jest częścią historii i zmniejszenie go może być błędem. Jeśli jego ścieżka brzmiała „kliknąłem darmowy okres próbny i nigdy nie oglądałem się wstecz”, to ogromny przycisk „Rozpocznij darmowy okres próbny” to jedyne zdanie, które musiał zobaczyć.

Druga część próby: wyciągnij dokładne słowa z e-maila lub wiadomości wsparcia tego klienta. Ludzie rzadko piszą „chciałem intuicyjnego narzędzia do zarządzania projektami.” Piszą „ciągle przekraczaliśmy terminy i potrzebowałem czegoś prostszego niż arkusze kalkulacyjne.” Te słowa to copywritingowe złoto. Etykieta CTA, która używa ich języka — „Opanuj terminy” zamiast „Rozpocznij darmowy okres próbny” — będzie bardziej rezonować, bo brzmi jak kolejny rozdział historii, w którą odwiedzający już wierzy. Sformułowania oparte na korzyściach, powiązane z konkretnym bólem, to dokładnie to, do czego zachęcają badania nad treścią stron docelowych.

Jeśli używasz drugorzędnego CTA, zastosuj tę samą zasadę. Drugorzędne działanie również powinno być sformułowane w języku swojej konkretnej grupy odbiorców. „Zobacz ceny” dla oceniającego, „Przeczytaj arkusz danych” dla analityka. Ciche drugorzędne CTA w złym języku jest równie rozpraszające jak głośne.

Odpowiedzią nie jest liczba

Ile CTA powinna mieć Twoja strona docelowa? Taką liczbę, która pozwoli odwiedzającemu na pierwszy rzut oka zrozumieć jedną rzecz, którą ma zrobić. Może to być jeden. Może dwa, jeśli drugie obsługuje odrębną intencję, która w przeciwnym razie pozostawiłaby stronę pustą. Może żadne, jeśli zdecydowałeś się użyć formularza kwalifikującego zamiast przycisków. Nigdy nie powinna być menu równie głośnych obietnic.

Praca, która się liczy, dzieje się zanim wybierzesz wzorzec. Nazwij osobę. Nazwij działanie. Uczyń to działanie najgłośniejszą rzeczą na stronie i pozwól, by każdy inny element je wspierał. Jeśli ktoś zakwestionuje Twoją decyzję, możesz ją wyjaśnić i przetestować. Jeśli nie potrafisz nazwać osoby lub działania, żadna liczba CTA tego nie naprawi — potrzebujesz dalszej rewizji treści, a nie większej liczby przycisków.

Zacznij od napisania pojedynczego zdania opisującego moment po kliknięciu przez odwiedzającego. „Teraz są...” to najbardziej użyteczne pół zdania w copywritingu stron docelowych. Gdy już je ukończysz, zaprojektuj nagłówek, dowód i przycisk wokół tego jednego momentu. To skupienie prowadzi do konwersji. Liczba przycisków to tylko arytmetyka; skupienie to architektura.

Sources (5)