Blog

Tekst Twojej strony docelowej ma datę ważności

Copywriting to nie jedna umiejętność; to trzy, każda związana z etapem. Dopasuj treść strony docelowej do wielkości ruchu przed optymalizacją.

Podsumowanie

Porady dotyczące tekstu strony docelowej zakładają, że masz odwiedzających do zmierzenia, przepływ informacji zwrotnych i budżet na CRO. Samodzielny założyciel na początku nie ma żadnego z tych elementów, więc zbyt wczesne stosowanie tych samych najlepszych praktyk może zaszkodzić. Ten artykuł przeprowadzi Cię przez to, jak rola tekstu na stronie docelowej zmienia się wraz ze skalą Twojej sytuacji: od nauki tego, co powiedzieć, przez eliminowanie niewłaściwych odwiedzających, po dopracowywanie CTA w oparciu o prawdziwe dane. Używa jednego ciągłego przykładu, aby pokazać konkretne kroki na każdym etapie. Wspólnym wątkiem jest to, że tekst ma datę ważności — tekst, który Cię wystrzeliwuje, nie jest tym, który Cię skaluje.

Najlepszy tekst strony docelowej, jaki możesz napisać na starcie, prawdopodobnie nie jest tym, który konwertuje najwięcej odwiedzających. To tekst, który uczy Cię, co powiedzieć, kiedy w końcu będziesz mieć wystarczająco dużo odwiedzających, aby się tym przejmować. Większość porad dotyczących tekstu strony docelowej jest pisana przez zespoły i dla zespołów, które mają ruch, narzędzia do testowania i projektanta, który naprawi bałagan. Samodzielny marketer lub założyciel ma w najlepszym razie jedno z tych — a zwykle tylko edytor tekstu. Zbyt wczesne zastosowanie dojrzałego playbooka sprawi, że zmarnujesz tygodnie na dopracowywanie nagłówka dla odbiorców, których prawdziwych słów nigdy nie słyszałeś. Uczciwa wersja jest brzydsza: Twój pierwszy tekst strony docelowej to próbnik, a nie pitch. Ma sprawić, że zadzwoni telefon albo odezwie się skrzynka, abyś mógł dowiedzieć się, co Twój rynek naprawdę mówi o swoim problemie.

Jedyny tekst strony docelowej, który ma znaczenie przy zerowej skali

Zanim będziesz mieć ruch, nie powinieneś optymalizować pod kątem współczynnika konwersji; powinieneś optymalizować pod kątem współczynnika informacji zwrotnych. Klasyczna rada — bądź zwięzły, nastawiony na korzyści, unikaj żargonu, jeden jasny cel — nadal jest prawdziwa, ale nie o to chodzi. Przy zerowej skali chodzi o to, aby garstka prawdziwych ludzi zareagowała, abyś mógł przestać zgadywać.

Więc przełam cykl perfekcjonisty. Napisz nagłówek, który mówi, co robi Twój produkt, słowami, które chciałbyś, aby były prawdziwe. Po nim dodaj jeden akapit, który nazywa rezultat, jakiego Twoim zdaniem chcą kupujący. Następnie dodaj pojedynczy przycisk CTA zorientowany na działanie, który mówi dokładnie, co się stanie po kliknięciu. Opublikuj to w ciągu jednego popołudnia. Teraz zaczyna się prawdziwa praca: znajdź ludzi, którzy pasują do Twojej docelowej grupy odbiorców i pokaż im stronę. Jeśli ktoś się zapisze, natychmiast wyślij mu e-mail i zadaj trzy pytania. Co miałeś nadzieję, że ta strona zrobi? Co prawie powstrzymało Cię przed zapisaniem się? Gdybyś musiał opisać nas przyjacielowi, co byś powiedział? Jeśli ktoś wychodzi, ale masz sposób, aby się z nim skontaktować, zadaj te same pytania. Wydobądź każde zdanie, którego używają. Twoja następna wersja powinna używać ich słów, a nie Twoich założeń.

Oto konkretny przykład. Wyobraź sobie, że jesteś samodzielnym założycielem budującym narzędzie do zarządzania projektami dla freelancerów-projektantów. Twój pierwszy szkic mówi: „Zarządzanie projektami stworzone dla freelancerów-projektantów." Jest jasny, ale to też etykieta kategorii. Twój pierwszy prawdziwy użytkownik odpowiada na Twój e-mail: „Po prostu potrzebuję, żeby klienci przestali pisać do mnie z pytaniami o status." To złoto. Przepisz nagłówek: „Przestań odpowiadać na e-maile z pytaniem »jaki jest status?« od klientów." Następnie treść wyjaśnia, jak Twoje narzędzie automatycznie udostępnia postępy. Ten przepis nie powstał z formuły nagłówka — powstał z prawdziwego zdania człowieka. Jeśli spędzasz godziny na przepisywaniu nagłówka, prawdopodobnie pracujesz na złej warstwie: prawdziwy problem nie leży w nagłówku. Chodzi o to, że optymalizujesz zgadywanie.

Ostrzeżenie: nie przepisuj tekstu z powodu czyjegoś osobistego problemu. Zbieraj frazy z pięciu do dziesięciu rozmów i sprawdzaj, co się powtarza. Jeśli tylko jedna osoba wspomina o e-mailach ze statusem, słuchaj dalej. Unikaj też pułapki próby spodobania się wszystkim. Na tym etapie strona, która stara się być wszystkim dla wszystkich odwiedzających, niczego Cię nie nauczy, bo nikt nie czuje się wyróżniony. Lepiej postawić mocne, nawet lekko błędne twierdzenie i zobaczyć, kto protestuje. Ich sprzeciw jest tym, czego naprawdę szukasz.

Ten etap kończy się, gdy możesz przewidzieć, zanim odbędziesz rozmowę, co nowy odwiedzający prawdopodobnie powie, że strona sprawiła, że poczuł. Ta prognoza jest sygnałem do przejścia dalej.

Kiedy Twój tekst powinien zacząć odsiewać ludzi

To samo narzędzie do zarządzania projektami ma teraz niewielki ruch i garstkę użytkowników. Twoje rozmowy e-mailowe ujawniają podział: niektórzy użytkownicy to freelancerzy-projektanci z klientami mającymi obsesję na punkcie akceptacji, a inni to trzyosobowe agencje, które mają już kierownika projektu. Narzędzie jest uwielbiane przez pierwszą grupę i ignorowane przez drugą. Większość porad dotyczących stron docelowych mówi, aby zwiększyć trafność, ale bardziej użyteczny model myślowy to tekst jako filtr. Twoim zadaniem jest sprawić, aby strona mówiła „to jest dla Ciebie" do jednej grupy i „to nie jest dla Ciebie" do wszystkich innych, nawet jeśli oznacza to odsyłanie odwiedzających.

Weź dowody ze swoich rozmów i skategoryzuj użytkowników, którzy uzyskali wartość, i tych, którzy jej nie uzyskali. Napisz jedno zdanie opisujące wartościową grupę tak konkretnie, jak to możliwe. Jeśli mieści się w nagłówku, umieść je tam. Dla narzędzia dla projektantów brzmi to: „Dla freelancerów-projektantów zmęczonych gonieniem za akceptacjami klientów." Następnie dodaj jedną linię „nie dla" pod CTA: „To nie jest dla zespołów z wewnętrznymi kierownikami projektów." Ta linia odstraszy niewłaściwych ludzi. O to chodzi.

To wydaje się sprzeczne z intuicją, gdy nie masz ruchu do stracenia. Instynkt samodzielnego marketera nakazuje zatrzymać każdego odwiedzającego, bo każdy wydaje się cenny. Ale Twój czas jest wąskim gardłem, nie ruch. Każda rejestracja wyzwala Twoją odpowiedź. Pięciu idealnych potencjalnych klientów, którzy odpowiadają, jest warta więcej niż pięćdziesięciu oglądających ofertę, którzy nigdy nie otworzą Twojego follow-upu. Eliminując niewłaściwych odwiedzających, przestajesz spędzać godziny na rozmowach, które do niczego nie prowadzą. To argument, który już wcześniej przedstawiliśmy w kontekście tego, dlaczego strony docelowe powinny odsyłać ludzi — im szybciej powiesz odwiedzającemu „to nie dla Ciebie", tym więcej miejsca tworzysz dla tych, którzy powinni zostać.

Ostrzeżenie: nie zawężaj zbytnio, zanim nie będziesz mieć dowodów. Fraza „freelancerzy-projektanci zmęczeni gonieniem za akceptacjami klientów" wzięła się z prawdziwych rozmów, a nie z burzy mózgów nad pozycjonowaniem. Jeśli wyostrzysz stronę w oparciu o założenia, możesz zdyskwalifikować swoich najlepszych wczesnych adoptujących. Jeśli martwisz się utratą sąsiedniego rynku, to zmartwienie na później. Na tym etapie precyzja uczy Cię więcej niż zasięg. Gdy właściwi ludzie zaczną odpowiadać i mówić „to dokładnie moja sytuacja", będziesz wiedzieć, że filtr działa.

Ruch dociera — co się naprawdę zmienia

Teraz strona ma stały ruch — wystarczający, aby rejestracje odbywały się nawet podczas snu, i wystarczający, abyś mógł obserwować wzorce zamiast pojedynczych e-maili. To etap, na którym konwencjonalne najlepsze praktyki wreszcie mają zastosowanie, ale z pewnym zacięciem. Nadal nie masz zasobów, aby przeprowadzić dziesięć równoczesnych testów A/B. Masz jedną stronę, jedno CTA i kilka godzin tygodniowo. Musisz więc priorytetyzować zmiany według dźwigni.

Zacznij od zasady jedna strona, jedno działanie. Jeśli strona ma obecnie dwa przyciski — jeden „Rozpocznij bezpłatny okres próbny" i jeden „Obejrzyj demo" — dzielisz uwagę odwiedzającego. Wybierz pojedyncze działanie, które jest teraz najważniejsze dla Twojego lejka, a wszystko inne zamień w link w nawigacji lub wzmiankę w treści. Twój przycisk CTA powinien być jasny i zorientowany na działanie, mówiąc użytkownikowi dokładnie, co wydarzy się dalej. Przycisk „Zacznij wysyłać aktualizacje statusu" bije na głowę „Dowiedz się więcej", bo nazywa rezultat.

Następnie wytnij tekst. Długi tekst może się sprawdzić, ale tylko wtedy, gdy każda linia zasługuje na przewinięcie. Dla samodzielnego założyciela większe ryzyko to zbyt dużo tekstu, a nie zbyt mało. Przejrzyj każdy akapit i zapytaj: czy ta linia wspiera pojedyncze działanie, czy daje odwiedzającemu powód do wahania? Usuń żargon i zastąp go słowami z wywiadów z klientami. Używaj podtytułów, które można przejrzeć w trzy sekundy. Odwiedzający powinien zrozumieć, co strona oferuje, dla kogo jest i co zrobić dalej w ciągu kilku spojrzeń.

To także etap, na którym dowód społeczny zaczyna mieć znaczenie, ale tylko wtedy, gdy naprawdę masz dowód. Jeden autentyczny cytat od freelancera-projektanta, który przestał gonić za akceptacjami, jest wart więcej niż ściana logo firm, które nigdy nie używały produktu. Jeśli nie masz jeszcze referencji, najlepszym dowodem społecznym jest widoczny znak aktywności: zrzut ekranu przed i po, prawdziwy przykład osi czasu projektu lub liczba odzwierciedlająca rzeczywiste użycie. Nie fabrykuj recenzji ani nie wymyślaj nazwisk klientów. W chwili, gdy odwiedzający wyczuje sfałszowany dowód, cała strona traci wiarygodność.

Oto jak podejście do tekstu zmienia się na tych etapach, przedstawione wprost, abyś mógł sprawdzić, gdzie jesteś:

EtapZadanie tekstuNa czym możesz polegaćGłówne ryzyko
Przed ruchemPoznanie słów rynkuRozmowy, nie daneDopracowywanie zgadywania
Wczesny ruchEliminacja i potwierdzenie dopasowaniaOdpowiedzi e-mail, małe próbki rozmówOdstraszanie sąsiednich segmentów
SkalaKonwersja i redukcja tarciaAnalityka, nagrania sesji, testy A/BOptymalizowanie tego, co nie powinno istnieć

Jeśli jesteś na etapie skali, oprzyj się pokusie testowania zmian, zanim zrozumiesz lejek. Testy A/B to luksus, nie fundament. Zamiast testować kolory przycisków, testuj duże rzeczy: obietnicę nagłówka, linię „nie dla", liczbę pól formularza. Jedna istotna zmiana na raz, prowadzona wystarczająco długo, aby uzyskać prawdziwy sygnał, i notuj, co zmieniłeś i dlaczego.

Wróćmy do przykładu narzędzia dla projektantów. Strona ma teraz kilkaset odwiedzających tygodniowo. Założyciel zauważa, że nagłówek o e-mailach ze statusem przyciąga kliknięcia, ale formularz rejestracji pod nim prosi o imię, e-mail, wielkość firmy i typ projektu — cztery pola, które zajmują czas. Jedna zmiana: ogranicz formularz do samego e-maila, a resztę dopytaj w e-mailu follow-up. Tekst nad przyciskiem pozostaje ten sam. To zmiana o wysokiej dźwigni, oparta na obserwacji, gdzie odwiedzający utykają, a nie na zgadywaniu. Każdy element strony, który nie pomaga pojedynczemu działaniu, jest tarciem. Na tym etapie Twoim zadaniem jest usuwanie tarcia bez osłabiania przekazu.

Jeszcze jedno ostrzeżenie: analityka może kłamać samodzielnemu marketerowi. Wysoki współczynnik odrzuceń może oznaczać, że strona jest błędna, albo że źródło ruchu jest błędne. Zanim przepiszesz tekst z powodu współczynnika odrzuceń, sprawdź, skąd pochodzą odwiedzający. Jeśli Twoja reklama mówi jedno, a strona drugie, tekst nie jest problemem — naruszyłeś oczekiwania odwiedzającego, zanim w ogóle przeczytał.

Sufit: kiedy tekst przestaje być wąskim gardłem

Przychodzi moment, w którym ulepszanie tekstu strony docelowej nic nie daje. Dopracowałeś nagłówek, zmniejszyłeś liczbę pól formularza, dodałeś element dyskwalifikujący, a współczynnik konwersji nadal się nie rusza. Większość samodzielnych marketerów interpretuje to jako „potrzebuję lepszego tekstu". Czasem prawda jest mniej pochlebna: problemem jest oferta, cena lub timing. Ostry CTA nie naprawi produktu, którego nikt nie potrzebuje. Sprytny nagłówek nie pokona ceny znacznie wyższej od rynkowej. Najbardziej przekonująca strona docelowa na świecie nie przekona nikogo do zapisania się na rozwiązanie problemu, w który nie wierzy.

To etap, na którym musisz odsunąć się od strony i zbadać wszystko wokół niej. Jeśli odwiedzający przychodzą i wychodzą bez działania, porozmawiaj z pięcioma z nich. Zapytaj, czego oczekiwali przed kliknięciem i co zobaczyli, co sprawiło, że się zawahali. Jeśli odpowiedź dotyczy ceny lub timing, Twój tekst nie jest wąskim gardłem. Jeśli chodzi o zamieszanie, wracasz do wcześniejszych etapów. Ale jeśli chodzi o brak pragnienia samego rezultatu, żadna poprawka tekstu nie pomoże. Opublikowanie artykułu o pojedynczym wzorcu CTA na stronie docelowej może wydawać się tu przydatne, ale prawda jest taka, że żaden wzorzec nie uratuje oferty, której nikt nie chce.

Jest też drugi sufit, który łatwo pomylić z pierwszym: optymalizacja przyrostowa. Kiedy działasz od miesięcy, drobne zmiany w nagłówku lub przycisku przestają przesuwać igłę. W tym momencie dźwignia nie leży w ogóle w tekście — tkwi w produkcie, modelu cenowym lub źródle ruchu. Dla samodzielnego marketera najrzadszym zasobem jest uwaga. Wydawanie jej na poprawę konwersji o 0,2%, podczas gdy mógłbyś przekształcić ofertę, to problem z dyscypliną. Wybierz jedno głośne działanie dla strony i resztę energii przeznacz gdzie indziej.

Ostatnie ostrzeżenie dotyczące najlepszych praktyk. W miarę dojrzewania strony kuszące jest dodawanie dowodu społecznego, referencji, tabel porównawczych i sekcji FAQ, bo każdy artykuł mówi, że poprawiają konwersje. Ale każdy dodatek sprawia, że strona staje się dłuższa i bardziej złożona. Jeśli pytanie odwiedzającego jest już bez odpowiedzi, sekcja FAQ jest przydatna; jeśli nie, to bałagan. Dojrzałość tekstu powinna być mierzona tym, ile możesz usunąć bez utraty jasności, a nie tym, ile sprawdzonych elementów możesz nałożyć.

Twój pierwszy tekst strony docelowej to próbnik. Będzie błędny, i o to chodzi. Druga wersja będzie lepsza, bo powstanie na prawdziwych słowach. Trzecia będzie oszczędna, bo powstanie na prawdziwych zachowaniach. W końcu strona osiągnie punkt, w którym jej zadaniem jest po prostu zejść z drogi. Umiejętność rozpoznania, na którym etapie jesteś, odróżnia samodzielnych marketerów, którzy ulepszają swój tekst, od tych, którzy go tylko przepisują.

Sources (5)