Blog

Nie potrzebujesz idealnej strony docelowej. Musisz pokonać swoje obiekcje.

Odpowiedz na sześć obiekcji, które powstrzymują Twoją stronę docelową—i wprowadzaj zmiany bez zespołu, ruchu czy przeprojektowania.

Podsumowanie

Większość porad dotyczących stron docelowych zakłada, że masz zespół, ruch i czas. Nie masz. Ten artykuł atakuje sześć osobistych obiekcji, które powstrzymują samodzielnych założycieli i marketerów przed ulepszaniem ich stron docelowych. Dowiesz się, dlaczego przeprojektowanie jest taktyką opóźniającą, jak znaleźć zepsute elementy bez testów A/B i dlaczego dopasowanie komunikatu bije wszystko inne. Otrzymasz też praktyczne kroki do ograniczania wyborów, przyspieszania strony i poznania, którą najlepszą praktykę zastosować najpierw. Jedna zmierzona zmiana pokonuje idealną stronę, której nigdy nie publikujesz. Zacznij od dziesięciominutowej poprawki już dziś.

Większość porad dotyczących stron docelowych zakłada, że masz zespół. Nie masz. Zakłada, że masz ruch. Możesz nie mieć. Zakłada, że możesz prowadzić nieskończone testy A/B. Nie możesz. Więc generyczna lista „najlepszych praktyk” staje się źródłem poczucia winy, a nie działania. Czytasz, kiwasz głową, zamykasz kartę, a Twoja strona pozostaje taka sama. Masz te same 24 godziny co zespół ds. wzrostu. Różnica polega na skupieniu. To jest Twoje skupienie.

Przestań tak robić. Traktuj optymalizację strony docelowej jak spór z samym sobą. Za każdym razem, gdy myślisz „naprawię to później”, podnosisz obiekcję. Odpowiedz na nią teraz. Oto sześć obiekcji, które blokują samodzielnych założycieli i marketerów—i jak każdą z nich przezwyciężyć. Większość z tych obiekcji tak naprawdę dotyczy jednej rzeczy: tego, jak Twoja strona zdobywa kliknięcie. To pierwsza rzecz do naprawienia.

„Przeprojektuję ją, gdy będę mieć czas”

Przeprojektowanie rzadko jest najszybszą drogą do większej liczby konwersji. To duży, przerażający i czasochłonny projekt — więc jest odkładany. Tymczasem pojedyncza zmiana nagłówka może zająć dziesięć minut. Zasada: małe, chirurgiczne poprawki pokonują wielkie przeprojektowania.

Konkretny przykład: masz starą stronę z przyzwoitym układem, ale niejasnym nagłówkiem. Nie ruszaj układu. Przepisz nagłówek tak, aby wskazywał konkretny rezultat, jaki daje Twój produkt, oraz osobę, dla której jest przeznaczony. Jeśli obecnie mówisz „Efficiency Software”, spróbuj „Narzędzie do planowania dla samodzielnych marketerów, którzy umawiają 20 rozmów tygodniowo”. Zmierz różnicę. To nie jest przeprojektowanie. To chirurgiczna poprawka.

Zrób to dla jednego nagłówka. Następnie obserwuj, co stanie się z Twoim współczynnikiem konwersji w ciągu najbliższego tygodnia. Na tym etapie nie potrzebujesz pełnego testu A/B. Potrzebujesz zapisu przed i po. Jeśli nowy nagłówek działa lepiej, zostaw go. Jeśli nie, przywróć poprzedni.

Sprawdzona formuła nagłówka: umieść rezultat w pierwszych trzech słowach. Następnie doprecyzuj go grupą docelową lub ramą czasową. „Zdobywaj 20 klientów miesięcznie” jest mocniejsze niż „Pomagamy firmom się rozwijać”. Druga wersja jest bardziej niejasna. Niejasne nagłówki sprawiają, że odwiedzający wyperswadują sobie pozostanie.

Kolejna chirurgiczna poprawka: tekst przycisku CTA. Jeśli mówi „Wyślij”, spróbuj „Rozpocznij darmowy okres próbny” lub „Pobierz mój szablon”. Tekst przycisku to mikro-nagłówek. Przetestuj to w następnej kolejności. Możesz też przetestować podtytuł, który bezpośrednio wspiera nagłówek. Jeśli Twój nagłówek obiecuje rezultat, podtytuł powinien wyjaśniać, jak lub dla kogo. Wystarczy jedno zdanie.

Badania nad stronami docelowymi są pełne eleganckiej terminologii o hierarchii wizualnej i „drugim kliknięciu”. Idea drugiego kliknięcia jest prosta: jedynym zadaniem Twojej strony jest zdobycie kolejnego działania. Nie potrzebujesz idealnej strony. Potrzebujesz strony, która usuwa jedną przeszkodę. Znajdź największą przeszkodę, usuń ją, przejdź do następnej. Tak robisz postępy bez zespołu.

Kontrargument do „przeprojektuję później”: gdyby przeprojektowanie było rozwiązaniem, zrobiłbyś to już dawno. Fakt, że ciągle to odkładasz, dowodzi, że to nie jest prawdziwa naprawa—to strategia prokrastynacji. Podziel to na jedną zmianę, zrobioną dziś.

Aby wybrać, którą zmianę zrobić najpierw, zapytaj: co jest najbardziej mylącym elementem na stronie? Zazwyczaj jest to nagłówek lub wiadomość hero. Zacznij tam.

„Nie mam wystarczającego ruchu, żeby cokolwiek testować”

Nie potrzebujesz istotności statystycznej, aby znaleźć zepsute elementy. Testy A/B mają swoje miejsce, ale przy niskim ruchu osiągnięcie wniosków zajmuje miesiące. Zamiast tego zostaw swoją stronę i obserwuj, co faktycznie robią odwiedzający. Darmowe narzędzia, takie jak Microsoft Clarity i Hotjar, nagrywają sesje i pokazują mapy cieplne. Problemy zauważysz natychmiast.

Konkretny przykład: na mapie cieplnej zauważasz, że wielu odwiedzających klika w akapit, który nie jest linkiem. Spodziewają się, że prowadzi do strony ze szczegółami. Zmień ten akapit w prawdziwy link lub przenieś informacje do głównego CTA. Zamieszanie jednego odwiedzającego prawdopodobnie podziela setki. Nie potrzebowałeś testu; potrzebowałeś obserwacji.

Inny przykład: nagranie sesji pokazuje, jak ktoś wypełnia Twój formularz, a następnie usuwa wszystko, gdy dociera do pola telefonu. To pole nie jest wymagane, ale jest umieszczone na środku i wygląda na obowiązkowe. Ustaw je jako opcjonalne i odnotuj poprawę.

Ustrukturyzowany sposób wykorzystania danych behawioralnych:

  1. Włącz nagrywanie sesji dla swojej strony docelowej.
  2. Obejrzyj w tym tygodniu dziesięć świeżych nagrań.
  3. Zanotuj każdy moment, w którym odwiedzający waha się, klika w nieklikalny element lub przewija z powrotem.
  4. Napraw trzy najważniejsze problemy, które widzisz.

Nie polegaj tylko na średnich. Przyjrzyj się poszczególnym sesjom pod kątem momentów wahania. Użytkownik, który klika i odklikuje CTA, mówi Ci coś o Twoim formularzu lub ofercie.

Otwórz też Google Analytics i sprawdź współczynnik wyjść ze strony. Jeśli odwiedzający wychodzą po przewinięciu tylko kawałka, to znak, że Twój komunikat lub układ ma martwą strefę. Sprawdź raport głębokości przewijania, jeśli Twoje narzędzie go śledzi. Obserwuj, gdzie odwiedzający przewijają dwukrotnie. Mapa cieplna, która pokazuje, że większość osób widzi tylko dwa górne ekrany, oznacza, że Twoje kluczowe informacje są pogrzebane. Przenieś korzyści wyżej.

Spójrz na swoją stronę na telefonie. Jeśli formularz jest ściśnięty lub przycisk jest poniżej linii zagięcia, tracisz mobilnych odwiedzających. Twój ruch może być w większości mobilny. Sprawdź widok mobilny, zanim zmienisz cokolwiek innego.

Jeśli nie masz narzędzi do nagrywania sesji, poproś znajomego, aby skorzystał ze strony i mówił na głos. Uzyskasz 80% spostrzeżeń bez instalowania czegokolwiek.

To dlatego 10-minutowy audyt konwersji pokonuje miesiąc testów, gdy zaczynasz.

Kontrargument: „Ale muszę wiedzieć, co działa”. Nie, musisz wiedzieć, co jest zepsute. Napraw to, co zepsute, a następnie przejdź do izolowanych zmian, które możesz faktycznie zmierzyć. Nawet jedno nagranie sesji może pokazać Ci coś, czego nigdy nie zauważyłeś.

„Problemem jest mój ruch, nie moja strona”

Jeśli Twoja reklama i strona nie pasują do siebie, odwiedzający nie konwertuje—i to wina strony. Nazywa się to „message match” (dopasowaniem komunikatu). Odwiedzający kliknął Twoją reklamę, ponieważ obiecywała konkretny rezultat. Twoja strona musi zaczynać się od tej samej obietnicy, tymi samymi słowami.

Konkretny przykład: prowadzisz reklamę na Facebooku, która mówi „Pobierz darmowy szablon kalendarza treści”. Kliknięcie prowadzi na Twoją stronę główną, która zaczyna się od „Twój kompletny pakiet marketingowy”. Niedopasowanie. Odwiedzający zastanawia się, czy jest we właściwym miejscu. Część wychodzi. Ci nieliczni, którzy zostają, muszą szukać szablonu. Nawet jedno zdanie niedopasowania obniża konwersje.

Napraw to: utwórz dedykowaną stronę docelową dla tej reklamy. Nagłówek powtarza obietnicę z reklamy: „Pobierz darmowy szablon kalendarza treści”. Podtytuł dodaje jedno zdanie kontekstu. Przycisk CTA mówi „Pobierz szablon”. Wszystko inne—nawigacja, linki społecznościowe, inne oferty—jest usunięte lub przeniesione poniżej linii zagięcia. To najskuteczniejsza pojedyncza rzecz, jaką możesz zrobić, i nie wymaga projektanta.

Praktyczny sposób sprawdzenia: otwórz swoją reklamę, skopiuj dokładnie pierwsze zdanie tekstu reklamy i wklej je jako nagłówek. Następnie upewnij się, że następna linia bezpośrednio je wspiera. Jeśli reklama ma obraz, Twoja strona powinna odzwierciedlać ten wizual. Spójność buduje zaufanie i rozpoznawalność. Ta sama zasada dotyczy dowodu społecznego: jeśli Twoja reklama wspomina o recenzji lub ocenie, Twoja strona powinna pokazywać ten sam element dowodu społecznego w pobliżu CTA.

Sprawdź też, czy tytuł strony (title tag) pasuje do obietnicy z reklamy. Gdy ktoś ma otwartych wiele kart, niedopasowany tytuł sprawia, że Twoja strona wygląda jak niezwiązana witryna.

W przypadku płatnych wyników wyszukiwania to kardynalna zasada: nagłówek strony powinien odzwierciedlać pierwszą linię reklamy. Ludzie skanują wzrokiem natychmiast; jeśli nie widzą pasujących słów, zakładają, że są w złym miejscu. Ta sama zasada dotyczy wyników organicznych: jeśli ktoś klika Twój wynik, ponieważ widnieje tam „darmowy audyt”, Twoja strona powinna mówić „darmowy audyt” na pierwszym planie.

Kontrargument: „Nie mam czasu na tworzenie osobnych stron dla każdej reklamy”. Nie potrzebujesz osobnej strony dla każdej reklamy. Pogrupuj reklamy według obietnicy. Jeśli trzy reklamy obiecują ten sam szablon, wystarczy jedna strona. Jeśli masz pięć różnych ofert, zbuduj pięć prostych stron—każdą z dopasowaniem komunikatu. Możesz szybko wygenerować pierwszą wersję tych stron, bez angażowania projektanta do każdej z nich.

Zacznij od reklamy, która generuje najwięcej ruchu. To właśnie tam dopasowanie komunikatu daje największy zwrot. (To także powód, dla którego powinieneś naprawić kliknięcie przed stroną: ta sama dyscyplina dotyczy całego lejka sprzedażowego.)

„Więcej tekstu ich przekona”

Więcej słów rzadko kogokolwiek przekonuje. Przekonuje jasność. Badania leżące u podstaw prawa Hicka mówią, że im więcej wyborów oferujesz, tym dłużej ktoś podejmuje decyzję. Na stronie docelowej każdy dodatkowy akapit, link i obraz to wybór. Każdy z nich konkuruje z Twoim głównym wezwaniem do działania.

Konkretny przykład: Twoja strona usługi zawiera cztery różne studia przypadków, pełną prezentację produktu, tabelę cen i archiwum bloga na pasku bocznym. Zadaniem odwiedzającego jest zdecydować, czy kliknąć „Rozpocznij okres próbny”—ale wręczyłeś mu menu. Usuń wszystko oprócz: czym jest, dlaczego działa, jeden dowód, jedno działanie.

Jak zdecydować, co zachować: po pierwsze, wypisz wszystko na swojej stronie. Dla każdego elementu zadaj pytanie: „czy to pomaga komuś podjąć główne działanie?” Jeśli nie, usuń go lub przenieś poniżej linii zagięcia. Zachowaj dokładnie jeden pomocniczy element dowodu społecznego—opinię, ocenę, pasek logotypów. Więcej niż to staje się dowodem w poszukiwaniu wniosku.

Nie zapominaj o długości formularza. Każde pole to wybór. Jeśli Twój formularz jest formularzem lead generation, rozważ ograniczenie go do trzech pól: imię, e-mail, firma. Samo to może zmienić wskaźnik wypełnień. Przetestuj to.

Inny sposób na ograniczenie wyboru: usuń nawigację. Jeśli masz dedykowaną stronę docelową, nawigacja jest wyjściem. Poradniki dotyczące stron docelowych często zalecają usunięcie nawigacji, aby utrzymać odwiedzających przy zadaniu. Trzymaj główne działanie powyżej linii zagięcia, ale nie upychaj wszystkiego na pierwszym ekranie. Czysta góra z jednym CTA działa lepiej niż ściana tekstu.

Teraz zastrzeżenie, które ignorują generyczne porady: długość nie jest wrogiem—dezorganizacja jest. Jednostronicowy list sprzedażowy opowiadający historię może mieć 2000 słów i dobrze konwertować, ponieważ ma porządek: problem, rozwiązanie, dowód, zamknięcie. Strona z 300 słowami, która chowa CTA pod stosem linków, przegra. Więc nie wycinaj tekstu dla samego wycinania. Ograniczaj wybory. Strukturyzuj to, co zostaje. Jeśli sprzedajesz złożony produkt, będziesz potrzebować więcej słów. To w porządku. Tylko upewnij się, że każda sekcja ma jedno zadanie i jedno działanie.

Pomagają też wskazówki kierunkowe. Wizualna wskazówka—strzałka wskazująca przycisk, wzrok osoby skierowany na formularz—nie wydaje się ważna, dopóki nie zauważysz różnicy na mapie cieplnej przewijania. Użyj jednej.

A kiedy decydujesz, co usunąć, zadaj kontrarianckie pytanie: czego szukałby odwiedzający, który najbardziej potrzebuje tych informacji? Zachowaj to. Usuń to, co „miło mieć”. To jedyny sposób, aby zastosować zasadę „uprość” bez niszczenia informacji, które faktycznie sprzedają.

„Szybkość to problem techniczny, którego nie mogę naprawić”

Szybkie strony konwertują. Jednosekundowe opóźnienie może zmniejszyć konwersje o 7%. Ta jedna sekunda to często nie problem designu—to problem rozmiaru plików i skryptów, który możesz rozwiązać bez programisty.

Konkretny przykład: Twój obraz hero waży 2MB, bo wgrałeś go bezpośrednio z telefonu. Skompresuj go do poniżej 200KB. Różnica wizualna jest na większości ekranów niezauważalna, ale poprawa czasu ładowania jest znacząca. Podobnie usuń wszystkie skrypty stron trzecich, których aktywnie nie używasz: zapomniany widget czatu na żywo, przyciski udostępniania społecznościowego, w które nikt nie klika. Każdy skrypt konkuruje o przepustowość.

Jak to sprawdzić: otwórz stronę w Chrome DevTools. Spójrz na zakładkę Network. Sortuj według rozmiaru. Znajdź największe pliki. Skompresuj lub wymień obrazy. W przypadku skryptów zadaj sobie pytanie, czy każdy z nich bezpośrednio pomaga konwersji. Narzędzie takie jak Google PageSpeed Insights da Ci jasną, uporządkowaną listę problemów z szybkością. Użyj go.

Inne praktyczne kroki:

  • Włącz leniwe ładowanie obrazów poniżej linii zagięcia.
  • Ogranicz czcionki internetowe do dwóch rodzin.
  • Użyj sieci dostarczania treści (CDN), jeśli Twój hosting to oferuje.
  • Usuń nieużywane CSS lub JavaScript, jeśli Twój kreator stron na to pozwala.

Użyj darmowego kompresora obrazów online, takiego jak TinyPNG, aby zmniejszyć zasoby w kilka sekund. Sprawdź też rozmiar plików czcionek. Ciężki plik czcionki może spowolnić stronę. Użyj czcionek systemowych, jeśli nie możesz sobie pozwolić na ciężar.

To nie są zadania tylko dla programistów. To dziesięciominutowe poprawki. Rób jedną dziennie, a problem z szybkością zniknie w ciągu tygodnia.

Na koniec ustal budżet szybkości. Zdecyduj, że Twoja strona powinna ładować się w mniej niż trzy sekundy i testuj to regularnie. Miej oko na swoje najwolniejsze elementy.

Kontrargument: „Moja platforma kontroluje czas ładowania”. To prawda w pewnym stopniu, ale nadal możesz zoptymalizować to, co przez nią ładujesz. Kompresuj obrazy, włącz leniwe ładowanie, ogranicz czcionki. Zacznij od tego, zanim ogłosisz, że szybkość jest niemożliwa. Każda zaoszczędzona sekunda to odzyskanie konwersji, które obecnie oddajesz.

„Muszę najpierw odhaczyć wszystkie najlepsze praktyki”

Najlepsze praktyki to nie lista zadań. To menu. Stosowanie ich wszystkich naraz—usuwanie nawigacji, dodawanie dowodu społecznego, przepisywanie każdego nagłówka, zmiana układu—uniemożliwia sprawdzenie, co przyniosło efekt. A to wyczerpujące, dlatego ciągle tego nie robisz.

Konkretny przykład: wybierz dokładnie jedną zmianę na ten tydzień. Nie trzy. Nie pięć. Jedną. Wybierz zmianę, która bezpośrednio rozwiązuje największy punkt tarcia znaleziony podczas audytu. Wprowadź ją, zmierz, zostaw na tydzień, a potem oceń. Tak małe zespoły robią postępy.

Możesz też użyć prostego filtra wpływ-wersus-nakład. Oceń każdą potencjalną zmianę: wpływ na konwersję (1-5) i nakład pracy (1-5). Podziel wpływ przez nakład. Wybierz pozycję z najwyższym wynikiem. To daje Ci decyzję bez paraliżu analitycznego. Następnie przechodź przez listę po kolei.

Na przykład zmiana nagłówka może mieć wpływ 4 i nakład 1 (wynik 4). Usunięcie nawigacji może mieć wpływ 3 i nakład 3 (wynik 1). Najpierw zrobiłbyś nagłówek. Matematyka zmusza Cię do uczciwości co do tego, co jest naprawdę trudne.

Możesz też grupować zmiany tematycznie: wszystkie zmiany komunikatów w tym miesiącu, zmiany układu w następnym. W ten sposób możesz przypisać zmiany. I nie zapomnij zapisywać, co zmieniłeś i kiedy. Nie będziesz wiedzieć, co zadziałało, jeśli nie śledzisz swoich iteracji.

Badania nad stronami docelowymi zwykle wymieniają trzynaście, czternaście, osiemnaście elementów—na tyle długo, że nikt nigdy nie kończy. Te, które mają znaczenie dla Twojej strony, to te, które rozwiązują Twój konkretny problem. Zignoruj więc całą listę. Odpowiedz na jedną obiekcję, która kosztuje Cię teraz najwięcej. Możesz dowiedzieć się więcej o priorytetyzacji testów przy ograniczonym ruchu w naszym przewodniku o priorytetyzowaniu testów stron docelowych.

Oto porównanie typowych obiekcji i trafnych odpowiedzi.

ObiekcjaCo jest naprawdę prawdąDziałanie
„Przeprojektuję ją, gdy będę mieć czas”Przeprojektowanie to taktyka opóźniająca; chirurgiczne poprawki konwertująZmień jeden nagłówek dziś
„Za mało ruchu, by testować”Nie potrzebujesz testu, aby znaleźć błędyObejrzyj nagranie sesji
„Problemem jest ruch”Dopasowanie komunikatu to pierwszy filtrPowtórz obietnicę z reklamy w nagłówku
„Więcej tekstu przekona”Przesyt wyborów przytłacza; struktura informujeWytnij link, dodaj wskazówkę kierunkową
„Szybkość to problem techniczny”Większość problemów z szybkością to rozdęte obrazy i skryptySkompresuj jeden obraz, usuń jeden skrypt
„Muszę sprawdzić wszystkie najlepsze praktyki”Najlepsze praktyki to menu, nie nakazWprowadź jedną zmianę, zmierz

Wnioski

Przestań czekać na odpowiedni moment lub odpowiednie narzędzia. Jedyny sposób, w jaki strona docelowa się poprawia, to sekwencja małych, przemyślanych zmian—każda z nich jest odpowiedzią na obiekcję, którą sobie stawiałeś. Pierwsza zmiana zajmuje dziesięć minut. Zrób to teraz. Strona będzie inna jutro. A potem zrobisz następną.

Zapisz jedną obiekcję, na którą odpowiesz w tym tygodniu. Połóż notatkę na biurku. Gdy przyłapiesz się na mówieniu „zoptymalizuję to później”, przeczytaj notatkę i wprowadź zmianę.

Jeśli pominiesz mierzenie, zgadujesz. Jeśli pominiesz zmianę, tylko czytasz. Jedynym zmarnowanym wysiłkiem jest zmiana, której nie obserwujesz.

To cały proces. Bez zespołu. Bez przeprojektowania. Bez ruchu na start. Odpowiadaj na swoje obiekcje, wprowadź jedną zmianę, mierz, powtarzaj. Twoja strona nigdy nie będzie wydawać się idealna—ale będzie konwertować lepiej niż ta, którą masz teraz. Zacznij od obiekcji, która brzmi najbardziej znajomo. To ta, która kosztuje Cię najwięcej.

Sources (5)